Ja, Urbanator

Ja, Urbanator. Awantury muzyka jazzowego

 

Urbanator - chłopak z Łodzi

Kulisy mojego życia w interpretacji aktora Andrzeja Chyry

Wychowywałem się w rodzinie szwaczki i tkacza. Moi rodzice co sobotę na huczne przyjęcia zapraszali badylarzy, partyjniaków i artystów, którzy lubili otrzeć się o bogactwo. Kiedy matka wybudowała w ogrodzie basen, sąsiedzi z wściekłości rzucali w dom kamieniami i butelkami z benzyną.
Jako sześciolatek rozpieszczany byłem bardziej niż dzieci królewskie. Służąca miała rozkaz odwieźć mnie codziennie do szkoły taksówką. Nic nie liczyło się poza skrzypcami. Jazzowego potwora obudził we mnie Louis Armstrong, śpiewając i grając na trąbce „Mack the Knife”. Wkrótce po tym, jak usłyszałem Popsa w rozgłośni „Głos Ameryki”, zaciągnąłem matkę do komisu po – drogi jak samochód – saksofon. I odtąd chodziłem z nim ciągle na próby zespołów, które tworzyły się i rozpadały z dnia na dzień. Grywałem na jamach, podłapywałem chałtury. Zanim skończyłem czternaście lat, piłem i paliłem jak stary. Latem 1962 r. wylądowałem w Nowym Jorku. W Nowym Orleanie słuchałem już Louisa Armstronga, siedząc u jego stóp pod sceną, w San Francisco po raz pierwszy ujrzałem na żywo Milesa Davisa...

 

Cały Audiobook znajdziecie na NuPlays
UDOSTĘPNIJ MÓJ AUDIOBOOK